Dzień Pyry na trwałe zagościł w kalendarzu naszej szkoły. Czekamy na niego, celebrujemy go, a potem z uśmiechem wspominamy. W tym roku pogoda dopisała nam znakomicie. No i stało się – pyrki poszły z dymem… dosłownie Pieczone ziemniaki od p. Marcina Lacha prosto z ogniska zniknęły w oka mgnieniu, a kultowy gzik od p. Joasi Lach sprawił, że nikt nie chciał wracać do domu!
Ogromne brawa i podziękowania dla naszego mistrza ognia – p. Zbyszka, woźnego, który rozniecił takie ognisko, że iskry leciały aż do nieba!
Na szczególne wyróżnienie zasługują też niezawodne mamy:
p. Paulina Polichońska
p. Paulina Hildebrandt
p. Małgorzata Gosia Eichstadt
p. Anita Górka
To dzięki Wam pyrlandzka uczta była taka wyjątkowa! Oprócz samych pieczonych pyrek uczniowie mogli poczęstować się także słodkimi, domowymi wypiekami, które dostarczyli nam rodzice.
